Po lekturze „Przez stany POPświadomości” Jakuba Ćwieka
zdałam sobie sprawę, jak niewiele wiem o POPkulturze. Niby sporo teraz wszędzie
informacji, no i łatwo po nie sięgnąć, wystarczy wystukać na klawiaturze
interesujące nas pojęcie czy zagadnienie a wszechwiedzący Internet wyświetli
nam miliony możliwości. Tylko nie zawsze ów Internet jest na tyle wiarygodny by
spokojnie na nim polegać. Dlatego tak cenne w owych czasach są relacje osób,
które na własnej skórze doświadczyły tego co nas ciekawi.
