13 sie 2013

"Żelazny Król" - Julie Kagawa - recenzja

Żelazo i lód.
I zgubna miłość żądająca niemożliwego wyboru…
Nazywam się Meghan Chase.
Za niecałe dwadzieścia cztery godziny skończę szesnaście lat.
Słodka szesnastka. Napisano mnóstwo opowieści, piosenek i wierszy o tym wspaniałym wieku, kiedy dziewczyna znajduje prawdziwą miłość, cały świat ma u stóp, a przystojny książę porywa ją w stronę zachodzącego słońca.
Nie sądzę, żeby ze mną miało tak być tak samo…
Bo Meghan Chase jest pisane pójść za głosem przeznaczenia i głosem serca na dwór króla elfów – pięknych i przerażających…
Megan zawsze czuła się obca: w domu, odkąd zaginął jej ojciec, i w szkole, gdzie nie ma żadnych przyjaciół poza Robem. Zna go od zawsze, ale nie wie, że jej wesoły kumpel nie jest zwykłym chłopakiem…
W dniu jej szesnastych urodzin – w dniu, w którym stanie się coś strasznego – Rob wyjawi jej prawdę, która odkryje przed nią świat, którego istnienia nie przeczuwała, i miłość, o jakiej nie śniła. Bo przeznaczeniem Megan jest odegrać rolę w wojnie magicznych królestw, powstrzymać zło, jakiemu nie odważy się sprzeciwić żaden elf, i dokonać wyboru pomiędzy dwoma śmiertelnymi wrogami: swoim najlepszym przyjacielem a mrocznym księciem, który może wolałby widzieć ją martwą niż pozwolić jej dotknąć swego lodowatego serca…


Usłyszałam wiele dobrego o tej książce, więc gdy tylko nadarzyła się okazja czym prędzej po nią sięgnęłam. Dłuższy czas książka leżała na mojej półce, jakoś nie mogłam się za nią zabrać. Chyba zbyt mocno obawiałam się rozczarowania. No i gdy w końcu przeczytałam "Żelaznego Króla" w jeden dzień nie mogłam pojąc, dlaczego tak długo zwlekałąm z lekturą tej powieści.

Kagawa stworzyła utwór, który można zakwalifikować jako paranormal romance. Mamy tutaj steampunkowy świat, który przeplata się z baśniowymi postaciami a także gorący romans, który dodaje pikanterii. Cóż, wszystko to łączy się w lekturą niecodzienną, inną niż te które do tej pory czytałam. Co najlepsze! Autorka wcale nie musiała posługiwać się wampirami, czy też wilkołakami by jej utwór był chętnie czytany. Wystarczyło powołać do życia ... elfy. No cóż, nie są to może sympatyczne i słodkie istotki o spiczatych uszach i ze skrzydełkami a'la Dzwoneczek. Tutaj te stworzenia są wyrachowane, niebezpieczne ale oczywiście - nie mogło być inaczej - nieziemsko piękne. Moją sympatię wzbudziła postać Grimalkina, kota który swoim zachowanie sprawiał, że cały czas sie uśmiechałam. No i Ash. Zawsze mam sentyment do czarnych charakterów, ale ten typ od razu skradł moje serce. 

Nie chciałąbym pominąć w recenzji wątku romantycznego, gdyż i on zasługuje na uznanie. Uczucie rozące się między Ashem i Meghan dojrzewa z każdą kolejną stroną. Przechodzimy ze skrajności w skrajność. Począwszy od nieskrywanej nienawiści i niechęci, poprzez wzajemne zaufanie aż do odwzajemnionych uczuć. Autorka bardzo sprawnie rozwinęła wątek miłości. Każda fanka romansu paranormalnego będzie urzeczona. 

Cały utwór owiany jest magiczną aurą, która nie opuszcza nas do ostatniej strony. Akcja "Żelaznego Króla" może i nie jest zbyt skomplikowana, ale podczas czytania nie miałam czasu by wybiegać w przyszłość i zgadywać co też wydarzy się za chwilę. Płynęłam z nurtem opowieści i dzięki temu książka mnie usatysfakcjonowała. Autorka pisze w taki sposób, że niezwykle łatwo jest wczuć się w postać Meghan. A ona sama nie jest infantylną nastolatką, która działa na oślep - tak, czasem działa impulsywnie ale w jej sytuacji nie ma się zbytnio co dziwić. Jestem już po lekturze ale powiem jedno - chcę jeszcze!!! Nie mogę się po prostu doczekać by sięgnąć po kolejne tomy serii. Na pewno kupując tę książkę nie wyrzucicie pieniędzy w błoto. Ten utwór zapewni Wam wiele rozrywki,a czas pędzony przy lekturze będziecie wspominac bardzo mile. Ja jestem zauroczona - zresztą chyba widać :P - wystawiam 6/6, i już szukam kolejnych części. Polecam. 

16 komentarzy:

  1. Oh bardzo dobra seria :) Drugi tom jeszcze lepszy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to muszę koniecznie przeczytać drugi tom :D

      Usuń
  2. Fanką romansów paranormalnych nie jestem, ale i tak ma ogromna ochotę na tą ksiażkę - czeka ona mi na półce juz z miesiąc, ale mocno mnie do niej zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że Cię zachęciłam :)

      Usuń
  3. "Kagawa stworzyła utwór, który można zakwalifikować jako paranormal romance. "
    Doszłam do tego momentu iii... już wiem, że to nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne gusta. Cieszę się, że pomogłam zdecydować czy to książka dla Ciebie.

      Usuń
  4. Czytaj drugą część, bo jest jeszcze lepsza! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam okazję ją przeczytać i to całkiem niedługo :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozbudziłaś mopją babską ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już mam za sobą dwie części i jestem zachwycona! :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowna opowieść, kocham Asha <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Tirin. W sumie to przez Twoją reckę postanowiłam kupić tę książkę.
      No a Ash wymiata <3

      Usuń
  9. Same pochlebne opinię...W końcu muszę zapoznać się z tą serią.

    OdpowiedzUsuń
  10. A mi się nie spodobała :( Po prostu gdy zaczęłam ją czytać od razu mi się skojarzyła z inną książką, którą miałam okazję przeczytać również nawiązującą do "Snu nocy letniej" i widząc podobną treść porzuciłam Żelaznego króla. Możliwe, że zrobiłam to za szybko i warto znowu spróbować, ale i tak nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!