9 lip 2012

"ORO" - Marcel A. Marcel - recenzja


Niezwykła opowieść o współczesnych nastolatkach z odrobiną magii w tle. Czy pozwolisz by Oro Cię “zaczarował”?
Jeśli:
Traktują cię jak dziecko
nie widzą w tobie człowieka
jesteś samotny
przestałeś wierzyć w miłość
nie masz rodziny, albo twoi bliscy to wilki
chcesz przeżyć coś niezwykłego – spotkaj się z Oro.
Kto wybiera samotność, nigdy nie jest sam
Tak działa tego rodzaju magia, która obywa się bez magii. Pojawia się dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna.
I zostaje jeszcze długo po tym, kiedy skończysz czytać tę książkę.
Jest jak odbicie w lustrze, które zaczyna żyć własnym życiem.
Stań mu naprzeciw!


Każdy z nas pragnie żyć w szczęśliwej i kochającej się rodzinie, a także mieć własny dom, do którego się chętnie wraca. Każdy pragnie być kochany i czuć, że jest potrzebny. Niestety są takie osoby, które nigdy nie zaznały prawdziwej matczynej miłości, które nie czują się potrzebne. Te niechciane dzieci trafiają do domów dziecka, gdzie jest jeszcze nadzieja na poprawę ich życia, ale nie zawsze te nadzieje ulegają spełnieniu.

Książka o tajemniczym tytule ORO nie mniej tajemniczego Marcel A. Marcel, trafiła do mnie dzięki uprzejmości wydawnictwa Marginesy. Jak się okazało, autorki są dwie: Dana Łukasińska i Olga Sawicka. Dana jest dramatopisarką, scenarzystką, dramaturgiem i autorką licznych słuchowisk. Olga natomiast to aktorka teatrów warszawskich, wykładowczyni w Akademii Teatralnej w Warszawie i reżyser dubbingu takich filmów jak Harry Potter czy Epoka Lodowcowa.
Opis z tyłu książki jest tak krótki, że nie wiadomo, czego się spodziewać po tej lekturze. Aby się przekonać o tym, co w trawie piszczy, rozpoczęłam swoją przygodę z tą książką. Jaki werdykt? O tym już za chwilę.

Historia opowiada o życiu młodziutkiej Leny, która jako niemowlę została oddana do domu dziecka. Dowiadujemy się o jej problemach z rówieśnikami, ale także o chwilach radości, nie pomijając chwil pełnych smutku. Lena wędruje od rodziny zastępczej do rodziny, nigdzie nie zagrzewa miejsca. Jest obwiniana o wszystkie niepowodzenia, jakie spotykają jej kolejne ''rodziny''. W rezultacie zawsze trafia z powrotem do domu dziecka, gdzie nie ma łatwego życia. Na dodatek okazuje się, że Lena posiada pewien talent... Gdy po raz kolejny dziewczynka zostaje adoptowana, nie ma wątpliwości, że jej przygoda skończy się tak, jak wszystkie poprzednie. Trafia do rodziny, gdzie każde z piątki dzieci jest adptowane. Roman i Wanda nie mogą posiadać własnych pociech, więc postanowili pomóc tym niechcianym. Aż pewnego dnia Lena spotyka tajemniczego tytułowego Oro, który jak się okazuje, jest widoczny tylko dla niej …

Uważam, że pomysł jest bardzo ciekawy. Niestety tylko pomysł. Wykonanie wypada dość kiepsko. Dziwne zwroty stosowane przez autorkę, mimo że początkowo mogą bawić i przywoływać szeroki uśmiech, z każdą kolejną strona irytują coraz bardziej. Wyrażenia typu: ''jumadafaka'' czy ''…'' są trochę zbyt mocno stylizowane na młodzieżowy język. Autorki z pewnością chciały, aby książka słownictwem była bliższa gronu odbiorców, do którego jest kierowana, jednak moim zdaniem takie zabiegi stworzyły kiczowatą otoczkę tej pięknej i dającej do myślenia historii.

Bohaterowie niewątpliwie są ciekawi. Autorki nie zwracają się do nich normalnymi imieninami, a pseudonimami. Znajdziemy Iskrę z ADHD, małą rudowłosą niezwykle żywiołowa dziewczynę; Oko, który przekręca praktycznie wszystkie wyrazy – jego wypowiedzi czytało się naprawdę interesująco; Cienką, na przekór pseudonimowi dziewczynę z lekką nadwagą, która stara się pozbyć kompleksów związanych z tuszą; Arnolda, chłopaka który dba o dietę wszystkich w domu, a jego ulubionym zajęciem są ćwiczenia i na koniec jest Memory, który ma doskonałą pamięć i jest bardzo dobry w nauce. Każdy z bohaterów ma odmienny charakter i poglądy, niewątpliwie nadają utworowi wielu barw.

Ciekawym dodatkiem są ilustracje w książce – wydaje mi się, że jednak jest to tylko próba zamaskowania niedociągnięć związanych z brakiem większej akcji. Tempo powieści jest bardzo powolne. Akcja ciągnie się, nie dążąc do szczególnie interesującego punktu kulminacyjnego. To niestety działa na minus. Styl autorek nie jest porywający. Książka wygląda, jakby była pisana ''na siłę'', wydarzenia są czasem naciągane, autorki piszą o rzeczach mało istotnych, zamiast skupić się na tych bardziej interesujących.

Oro to powieść, która mimo, że nie najlepiej napisana, pod tą powłoką skrywa bardzo prawdziwą historię dziewczyny z domu dziecka. W pewnym sensie daje do myślenia na temat tego, jak to jest żyć w takiej placówce. Jednak kiepskie wykonanie i brak rozwoju fabuły odbiera urok tej powieści. Nawet ciekawi bohaterowie nie mogą wyróżnić tej książki. Nie twierdzę jednak, że powieść jest bardzo zła. Na pewno mogę polecić ją młodszemu i mniej wymagającemu czytelnikowi. Być może, że bohaterowie – rówieśnicy – sprawią, że książka przypadnie do gustu takiemu odbiorcy. Ja chyba jestem już za stara na takie lektury. Daje książce 3/6 – za chęci autorek i ich wysiłek włożony w tworzenie tej opowieści, bowiem podjęły się bardzo trudnego zadania. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MARGINESY

* * *
a na dziś utwór z najnowszej płyty
LINKIN PARK 
LIVING THINGS (czerwiec 2012)
LOST IN THE ECHO

9 komentarzy:

  1. Książka jest na mojej liście, może mi spodoba się trochę bardzo niż Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też za bardzo się nie spodobała. Taka dziwna trochę;/

    OdpowiedzUsuń
  3. jeszcze się zastanowię nad lekturą
    na dzień dzisiejszy nie jestem zdecydowana
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie dziś ją otrzymałam i zaczęłam czytać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie dla mnie - dobre miałam przeczucie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm no nie ciągnie mnie do niej :D LP uwielbiam! Jednak nie ukrywam, że wolę ich kawałki z wcześniejszych okresów, te nowe wydają mi się takie "nabzdyczone carami", że tak powiem...cokolwiek to znaczy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, niektóre wyrażenia w tej książce są trochę naciągane, a w związku z tym wydają się lekko kiczowate. Ja nastolatką już nie jestem (a szkoda!), jednak "Oro" podobało mi się. Lubię czasami sięgnąć po coś lżejszego, mniej wymagającego.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka mnie dobija ; p

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :D wiesz czy ta książka jest w pdf? Bardzo ją potrzebuje. z góry dzięki

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!