On wie, co
to podbój, zarówno na, jak i poza lodowiskiem. On wie, jak celnie strzelać….
Allie Hayes przechodzi kryzys. Zakończenie
studiów zbliża się wielkimi krokami, a ona wciąż stoi przed dylematem, którą
ścieżkę kariery wybrać. Na domiar złego leczy złamane serce po rozstaniu z
wieloletnim chłopakiem. Dziki seks bez zobowiązań, by zapomnieć, nie jest
lekarstwem na jej problemy, ale nie sposób oprzeć się Deanowi Di Laurentisowi,
przystojniakowi z drużyny hokejowej. Tylko ten jeden raz, bo mimo że przyszłość
rysuje się niewyraźnie, to jasne jak słońce, że nie ma w niej miejsca dla króla
jednorazowych numerków.
Lans i pewność siebie nie wystarczą, by ją do
siebie przekonać…
Dean zawsze dostaje to, czego chce. Dziewczyny,
oceny, dziewczyny, uznanie, dziewczyny… To kobieciarz, zgadza się, i póki co
nie spotkał kobiety odpornej na jego wdzięki. Aż poznał Allie... Przebojowa
blondynka zawojowała jego świat w jedną noc – i teraz chce, żeby zostali
przyjaciółmi? O nie. To on mówi, kiedy jest koniec. Dean nie ustąpi w pogoni za
swoim celem, ale gdy na drodze pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, zaczyna się
zastanawiać, czy nie nadszedł czas, by przestać zaliczać… A oddać strzał prosto
w serce.
To już
trzecia książka z cyklu „Off-Campus”,a ja dopiero teraz trafiam na tę autorkę.
Jakoś wcześniej umknęła mi w zapowiedziach wydawniczych, a może byłam zbyt zajęta
książkami z innej tematyki, niemniej jest to dziwne, ponieważ pozycja ta pomimo
swoich wad była dla mnie miłym zaskoczeniem.
„Podbój” to
opowieść o życiu studenckim. Jak zapewne wielu z was wie, życie studenta pełne
jest przygód i niespodzianek. Autorka przedstawia nam bliżej studenta o imieniu
Dean, który pochodzi z bogatej rodziny i jak dotąd zawsze dostawał wszystko, o
czym tylko zamarzył, choć wie, co to ciężka praca. Poznajemy bliżej także
studentkę o imieniu Allie, która wiedzie spokojne (w porównaniu do Deana) i
szczęśliwe życie w kampusie. Drogi tej dwójki niespodziewanie się krzyżują i
choć Allie stanowczo odmawia, to w rezultacie ląduje w łóżku z Deanem.
Nic
odkrywczego, tak przynajmniej uważam, a jednak książka wciąga. Dlaczego?
Dlatego że życie tej dwójki nie jest usłane różami, choć mogłoby się tak
wydawać. Pozory mylą, a życie pisze własne scenariusze. „Podbój”to książka
okraszona humorem. Każdy z bohaterów potrafi sypać ironią jak z rękawa. Nie
brakuje tu sarkazmu, który dodaje dialogom atrakcyjności. Choć fabuła jest
bardzo przewidywalna, a akcja jakoś mnie nie zaskoczyła, książkę czytało mi się
bardzo przyjemnie. I nie jest to z pewnością spowodowane mnogością scen
erotycznych i bardzo barwnymi, dającymi pole dla wyobraźni opisami.
A tak
całkiem serio, to uważam, że autorka dobrze się spisała, tworząc sceny seksu w
książce. Nie powiem, że są powściągliwe. Elle Kenedy nie uznaje słów i tematów
tabu. Powieść z pewnością nie jest dobra dla młodszego czytelnika, ale ten
zaznajomiony z tematyką seksu będzie zaskoczony sposobem, w jaki przedstawione
są gorące sceny. Chociaż nie brakuje tu przekleństw, ja w żadnym stopniu nie
czułam się zniesmaczona. Po prostu, czytając powieść, przeszłam do porządku
dziennego z takim nazewnictwem.
Styl i język
autorki są bardzo proste. Książkę czyta się błyskawicznie, dla mnie była to
lektura na jeden wieczór. Relacje pomiędzy parą głównych bohaterów również nie
powalają oryginalnością. Pisarka wtrąca gdzieniegdzie wątki nieco bardziej
poważne, jak choroba ojca Allie czy śmierć jednego z przyjaciół Deana, ale
ogólnie cała powieść ma raczej wydźwięk optymistyczny.
„Podbój”to
książka dobra dla czytelnika szukającego lekkiej opowieści, choć liczba scen
erotycznych sprawia, że nie w każdym wieku powinno sięją czytać. W mojej ocenie
była to świetna lektura, poprawiająca humor i pozwalająca na chwilę wytchnienia.
Nie jest to pozycja ambitna, nie ma tu nic odkrywczego, ale książka mnie
wciągnęła. Wciągnęła do tego stopnia, że chętnie przeczytam pozostałe części
serii. A wy sami zdecydujcie, czy skusi was na tyle, by po nią sięgnąć. Ja
spróbowałam i było warto.
Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka oraz Polacy nie gęsi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz!